na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Blog > Komentarze do wpisu

18 / 20174

Wczoraj minął mi 28 dzień postu.
Od dzisiaj zaczynam etap wychodzenia i powrotu do normalnego odżywiania się. Rano ta sama sałatka z dodatkiem odrobiny oleju smakowała zupełnie inaczej. Będę się chyba delektować po kolei każdym na nowo odkrywanym smakiem…
A tak w ogóle to musze to sobie tu zanotować, że dożyłam takiego momentu gdy śmiało mogę powiedzieć, stop, nie chcę więcej już chudnąć! Na chwilę obecną ważę 71 kg. Startowałam z wagą 80 kg. Mam wzrostu 170 cm i raczej jestem grubej kości, a już na pewno z tych co to mają na czym usiąść, stworzonych do rodzenia dzieci tzw. gruszek.
Od dzisiaj wychodzę z diety i bardzo się boję, że mi to wszystko wróci z powrotem. Na razie jest super, bo wszystkie ciuchy mi pasują (te, które leżały i czekały na lepsze czasy), albo są za duże (te noszone na bieżąco). I to jest bardzo fajne uczucie. Zobaczymy co będzie gdy zrobię badania...

Weekend minął bardzo sympatycznie.
W piątek po południu spacer z SZM i w towarzystwie naszego kolegi na lokalną imprezę miejską. Szału nie ma, ale ważne że SZM sam z siebie ruszył się z kanapy.
Sobota u znajomych na działce. Działka śliczna, wiem jak wyglądała w momencie kupna i jestem świadoma ile pracy włożyli w to, by wyglądała tak jak teraz. Nawet powiedziałam do SZM, że co prawda w ziemi grzebać nie lubię, ale taki kawałek własnej zieleni to by nam pasował. Fajna sprawa, naprawdę. Obawiam się tylko, że mój SZM nie jest niestety tak robotny i pracowity, bo preferuje styl życia kanapowca z pilotem w garści. Dlatego też jeden jest szczupły i smukły a drugi wygląda tak jak wygląda.
Ci nasi znajomi dawno nie widziani, a kiedyś bardzo często, kiedyś ta Ona to była bardzo mi bliska koleżanka, a potem jakoś tak się rozmyło. Nawet czasem z żalem myślę, że jakoś się to rozeszło po kościach. Oprócz nas i gospodarzy były jeszcze dwa inne małżeństwa, które też znamy prawie sto lat. Wszyscy prawie w jednym wieku, z dzieciakami w podobnym. Fajnie, naprawdę bardzo fajnie było się spotkać. I pomyślałam, że brak mi takich spotkań, wspólnych, podobnych…
A rozsypało się bo SZM jakoś niespecjalnie chciał do nich chodzić, zawsze miał jakieś anse, że tacy, owacy, a powinni tak czy inaczej. Czasem mam niejasne wrażenie, że przez niego rozsypuje się nam życie towarzyskie. Szukam też winy w sobie i głupia z tego jestem. A za nic w świecie nie chciałabym tak skończyć jak moi rodzice, którzy na dobrą sprawę nie mają żadnych znajomych . I też sami sobie na to zapracowali.
Niedziela była biegowa, w pełnym tego słowa znaczeniu. Wróciłam po południu umordowana i pogodą, i pracą przy wydarzeniu biegowym i pogodą. Wzięłam prysznic i myknęłam pod kołderkę. Spałam jak dziecko do wieczora.
A SZM w tym czasie mknął na drugi koniec Polski na delegację. Wraca jutro. Więc do jutra mam wolne. Hi, hi, hi!
Wczorajsza burza z piorunami najprawdopodobniej uszkodziła nam telewizor, a raczej gniazda HDMI. Chyba trzeba by zawołać speca od napraw, ale czekam na to co powie SZM jak wróci.

Nie mogę się wziąć jakoś tak na poważnie do pracy. Co chwilkę wynajduję sobie jakieś inne zajęcie. Po prostu lenia mam :- )

Miłego dnia życzę, zaglądającym do mojego kątka :-)

poniedziałek, 05 czerwca 2017, anonim002
Komentarze
2017/06/05 21:24:58
Anonmko, jak milo cię czytać!
potrzebowałam dziś takiego łagodnego wpisu, że komuś jest normalnie :)
już mam przesyt życiowych fikołków ;D
-
2017/06/07 09:56:20
GRATULACJE!
Tak trzymać!
Ja też się nieźle trzymam swojej Chodakowskiej i efekty są całkiem, całkiem :-)
-
2017/06/22 20:11:37
gratuluję. Ostatnio nie mam czasu odwiedzać zaprzyjaźnionych blogów, że o swoim wlasnym nie wspomnę - co to za dieta, czy u Ciebie ją znajdę. Ja potrzebuję pozbyć się 5 kg. Tylko i aż.