na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Blog > Komentarze do wpisu

2 / 2018

Rok się zaczął super zabawą, ale niestety proza życia przyniosła kłopoty zdrowotne rodziców. Tatencjusza konkretnie. I oczywiście wieczorem. Zaliczona nocka, a właściwie to obiegowo mówiąc dniówka, bo od 18 do 2 w nocy, zaliczając po drodze trzy miejskie placówki. Tatencjusz jako pacjent, ja w charakterze kierowcy no i Matencja w charakterze nie wiem kogo, opiekuna, zatroskanej maużonki. Moim skromnym zdaniem nie musiała jechać, tylko niepotrzebnie się mordowała, ale chciała, niech ma. Rozumiem.
Za dwa dni kolejny wieczór z Tatencjuszem w placówce zdrowia, ale tym razem Matencja odpuściła, bo sama do tego doszła, że właściwie to nie jest potrzebna, a po co nam asysta. Poszło nawet szybciej niż myślałam. Na końcu opierniczyłam Tatencjusza z góry na dół za brak aparatu słuchowego, zapowiedziałam, że ma go nosić, wytłumaczyłam, że sam sobie utrudnia życie, doprowadza do konfliktów z matencją, odcina się od społeczeństwa i sam sobie pogarsza jakość życia. Kupił dwa, bo powinien nosić na obu uszach, a nie używa żadnego, ewentualnie sporadycznie jednego, bo jak twierdzi jest/są mu niepotrzebny/e. Udowodniłam na żywym przykladzie wizyty u lekarza, że jednak jest/był potrzebny :-)
Wczoraj odbyła się planowana Tatencjusza wizyta u specjalisty. Długo zapamiętamy tę wizytę. Wszyscy. Specjalista ośmielił się nie zgodzić się z tezą postawioną przez Matencję, mało tego, ucinał jej wywody i mówił coś czego nie oczekiwała, ośmielił się nawet zasugerować by ona, Matencja nie wchodziła do gabinetu z Tatencjuszem. Dramat. Już po wizycie wszyscy w rodzinie zostali wciągnięci w tak zwany kabaret. Kto nie jest z nią to jest przeciwko niej. Ręce mi opadają.
Jest uciążliwa, ja to wiem, rodzina to wie, wy to wiecie, ale nic z tego nie wynika, a ja nic na to na to nie poradzę. Każda dyskusja, która nie prowadzi do tezy, z którą ona sama się nie zgadza, bądź utożsamia, jest dyskusją jałową, bezsensowną i skazaną na ostrą wymianę zdań, anse, dąsy, płacze, żal, i wszystko inne w myśl zasady "ja Wam wszystko, a Wy przeciwko mnie". Masakra.

Wiem, będzie jeszcze gorzej...

piątek, 12 stycznia 2018, anonim002
Komentarze
Gość: ina20, 78.10.83.*
2018/01/13 14:49:33
Będzie...
-
2018/01/13 16:35:32
Jak czytam na innych blogach i obserwuję w realu, co się dzieje ze starszymi rodzicami i jaki (ujemny) wpływ mają na swoje rodziny, to mam ochotę na starość zaszyć się w mysiej dziurze. Bo boję się, że będę taka sama jak moja matka, jak Twoja matka... I dzieci w końcu będą miały mnie dosyć - nie mówiąc o wspomnieniach, które po sobie pozostawię...
-
2018/01/16 13:14:12
Oj , to musiało być przeżycie.
Czasem trudno pewne sytuacje zrozumieć.
Mój tata np. notorycznie wygania rehabilitanta, dodajmy prywatnie załatwianego za ciężkie pieniądze..., bo nie ma ochoty, pada deszcz na dworze, albo leci właśnie jakiś głupi program w TV....