na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Blog > Komentarze do wpisu

2 / 2019

Młody wyprowadzony w grudniu, konkretnie to pierwszego. Deklarował, że jak się poukładają tak na maxa to nas zaproszą. Na zaproszenie czekamy do dzisiaj...
Trochę mnie to deprymuje, nie ukrywam. Nie chcę ich osaczać i być namona więc nie dzwonię, nie chodzę. Zresztą powiedzieliśmy mu przy jego bytności u nas dlaczego nie dzwonimy. Ale zastanawiam się czy taka polityka jest dobre. Bo jak tak dalej pójdzie to strace z nim kontakt zupełnie, bo z jego strony prawie żadnych ruchów nie ma. I odbieram to trochę jak policzek, porażkę wychowawczą. A zaraz potem zastanwiam się czy nie dramatyzuję. Ale z kolei raz na jakiś czas zadzwonić zapytać czy wszystko ok, to nie tak duże wymagania dla dorosłego syna, prawda? a on mam wrażenie że się po prostu odciął.
No i ta jego pseudosłowność... Pożyczył rzecz tylko na Sylwestra, do dzisiaj nie oddał. W międzyczasie pożyczył następną rzecz, ktorą już zaraz, jutro, pojutrze odda. W sobotę miną chyba dwa tygodnie. Nóż mi się w kieszeni otwiera...

piątek, 11 stycznia 2019, anonim002
Komentarze
2019/01/11 11:31:52
Za niesłowność też miałabym pretensje.
Za to, ze milczy i nie dzwoni już nie.
Młody, to jest facet, a wg. faceta jak się nic szczególnego nie dzieje, lub nie ma się do Rodziców interesu, to bez sensu jest chwytać za telefon.
Mój syn, do którego naprawdę nie mam się o co przyczepić, też dzwoni do mnie jak ma jakąś sprawę.
Pamiętam, jak moja mama miała do brata pretensję, ze wie, co się u nich dzieje tylko dlatego, ze bratowa dawała o tym znać.
Więc sobie to tak wytłumacz i przestań oczekiwać wieści a będzie ok.
Z córką będzie zupełnie inaczej, zobaczysz.
-
2019/01/11 11:46:02
A ja mam zasadę, że z bliskimi znajomymi i z rodziną komunikuję się telefonicznie przynajmniej raz na miesiąc. Jak kto nie zadzwoni, to ja chwytam za telefon, nawet bez okazji. Tylko dla podtrzymania kontaktów.
Prawda natomiast jest taka, że córka najmłodsza dzwoni i pisze smsy codziennie, ta starsza rzadko, raz na dwa-trzy tygodnie albo nawet rzadziej, a syn przynajmniej raz na tydzień albo i częściej. Zależy od charakteru człowieka, bo akurat z tą średnią córką to jestem związana więzią najgłębszą i najbardziej się rozumiemy (zwierzenia, psychologiczne rozważania nad swoim życiem itp;)
Jak Cię męczy brak kontaktu, to zadzwoń raz, w celu upomnienia się o te rzeczy, co pożyczył. Przy okazji zapytasz, co i jak:)
-
2019/01/12 17:52:42
Chyba nic madrzejszego nie dodam, jak tylko to, że trzeba się uzbroić w cierpliwość!
Pozdrawiam!