na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Archiwum
O autorze
czwartek, 26 lutego 2015

Żeby oderwać mysli wczoraj/przedwczoraj zapodałam sobie kolejny polski film.

Tym razem Ławeczka z Fraszyńską i Żmijewskim.
Jak dla mnie - to chyba za ambitne to kino. Wierzyć mi się nie chce, że kobieta może być taka naiwna. A może inaczej to wygląda z boku, może ona jest/była spragniona uczucia, mężczyzny, tak bardzo, że wierzyła we wszystko... no nie wiem sama.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Pierwsza lekcja życia na niwie pracy biurowej zaliczona. Nauczyciel w postaci jednej z Ważnych, ze tak zwanego Szefostwa. Żeby nie musieć opierdzielać koleżanki, należy znaleźć sobie temat zastępczy i innego kozła ofiarnego. A że nie ma się ani pojęcia o czym się mówi, ani tym bardziej racji? A kogo to obchodzi?
N_C_K mówi mi potem na boku, żebym wywaliła z siebie to co mi leży na wątrobie.
Szefowa najważniejsza z Ważnych ma minę która mówi "przepraszam za ten incydent".

A ja wkur...na na maxa, milczę i jest mi cholernie źle, bo nie lubię być traktowana niesprawiedliwie.

...a kto lubi...?

Ech...

 

Poklepcie mnie po ramieniu...

niedziela, 22 lutego 2015

Ten weekend był pod znakiem filmów. Wczoraj plastikowo-kolorowy serial Przyjaciółki - calutki ostatni sezon, jednym cięgiem, od rana do wieczora.

Dzisiaj piękny, spokojny, mądry, dający do myślenia film - Pora umierać z Danutą Szaflarską - zobaczony.

Korzystam z nieobecności Młodej i gościnności jej pokoju. A SZM w tzw. dużym zalicza na zmianę a to chrapańsko przezsenne, a to kolejnego Bonda 007.

:-)

Najpierw praca

Zakończony właśnie etap kontrolny wykazał wszelkie niedoróbki i brak profesjonalizmu N_C_K. Szefostwo się zagotowało i ręce załamało. Musimy ją przetrzymać do czasu odejścia. Wiem. Wydawało mi się, że już jako tako ogranęłam sobie ten burdel, który ona tworzyła, ale jak widać do pełnego porządku jeszcze mi brakuje i brakuje. Czyli póki co roboty przede mną cała masa. Wkurzające jest to, że wszyscy wiedzą o tym stanie rzeczy, a nikt nie walnie pięścią w stół i nie zażąda porządku, wyjaśnień, merytorycznej dyskusji i takich innych wydawać by się mogło podstawowych rzeczy. Zobaczymy jak będzie wyglądał dzień jutrzejszy.
Zrobili mi krzywdę ściągając tak wcześnie do N_C_K. Mogłam sobie siedzieć spokojnie w starym miejscu, bez nerwów, stresu i wkurzania się na całokształt.

Teraz dzieci ...czyli najpierw Młody :-)

Związek Młodego nadal trwa i chyba ma się dobrze. Studniówka dziewczyny zaliczona, jej przygotowania do matury trwają. Młody wydaje się być wyciszony, uspokojony, nie mniej jednak bardzo zaangażowany. Dziewczyna wydaje się być miła, fajna, aczkolwiek ma tam jakieś swoje anse, bo od czasu coś między nimi iskrzy. Nie żeby często, ale ze dwa iskrzenia kojarzę. Nie oceniam, nie wnikam, w każdym związku raz jest lepiej a raz mniej lepiej, wydaje mi się, że należałoby się zastanawiać gdyby tak wszystko było cacy.
Nauczony doświadczeniem Młody teraz studiów pilnuje i z tego co mówi ma tylko jedno coś tam do powtórnego zaliczenia. Nadal pracuje. Z samochodem się już zaprzyjaźnił i to ja muszę się upominać o auto kiedy go potrzebuję :-)
Życiowo jest jeszcze pełen ideałów, naiwnie wierny we wszystko co mu ktoś tam wciska. Boję się jak to będzie dalej, ale samą siebie uspokajam, że póki co ma się dobrze, studencką pracę załatwił sobie sam to może dalej też da radę.
Mam to chyba po tatencjuszu - mała wiara w możliwości własnych dzieci.

...i teraz Mała, o której coraz częściej chce mi się pisać Młoda, a nie Mała :-)

Zainteresowanie egzotycznym językiem spada, czego mi szczerze żal, bo w głębi duszy liczyłam na to, że może będzie to pomysł na studia. Ale nic na siłę. Może zmiana osoby sensei się do tego przyczyniła, nie wiem. Teraz Młoda rzuciła się w harcerstwo. Dosyć energicznie i z zapałem. Jak przystało na matkę z harcerską przeszłością - cieszę się z tego.
W temacie sercowym coś tam się wykluwa. Było kilka spotkań, a ostatnio nawet trzymanie się za rączki :-)
W temacie szkolnym narzekać nie m na co. Biorąc pod uwagę maturę sama jej powiedziałam, żeby sobie darowała pasek na świadectwie, bo do niczego jej się nie przyda. Teraz jest na etapie wyboru rozszerzeń. Nic nie kumam w te maturalne klocki i Bogu dziękuję za to, że on jest tak zorganizowana i samodzielna.

nie mam siły dłużej klikać. Leniwa blogowo się zrobiłam.
A listy tematów nie wyczerpałam...

 

 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Zmieniłam się.
To wiem na pewno. Nie wiem tylko na ile ta zmiana wynika z jakichś oczywistych względów typu upływ czasu i inne terefere, a jaki na to wpływ ma ta moja pracowa przesiadka.
Mam niejasne wrażenie, że właśnie ona się dosyć porządnie do tego przykłada. Stres i moje wewnętrzne wkurzenie na całą tę sytuację w jaką mnie wmanewrowali.
Byle do grudnia... potem będzie już tylko moja odpowiedzialność i jeszcze większy stres. To też wiem na pewno.

Walentynki
bez upominka ale z uśmiechem i ciepłem w oczach, z uczuciem. W sobotę umówieni goście, w niedzielę już tylko my. Ja w wannie odprawiałam domowe SPA, a SZM pichcił i zawołał na gotowe. Świece, wino, pyszności...
Takie mamy huśtawki nastrojów, Ostatnio pisałam, że doły i depresje, a teraz atmosfera się ociepliła i jest znowu OK. Takie to życie. Musi być gorzej żebyśmy mogli docenić kiedy będzie lepiej.

...

 wakacje
Mała planowała najpierw wyjazd szkolny zagramaniczny, w tym roku lipcowa Hiszpania, a potem miał być sierpniowy obóz harcerski, podczas którego my moglibyśmy sobie prysnąć gdzieś we dwójkę, tak jak rok temu. Niestety moje/nasze, chyba bardziej moje niż nasze plany wzięły w łeb, bo właśnie dzisiaj nam powiedziała, że coś im tam nie wypaliło i plany się zmieniły. Więc nie jedzie. Trzeba więc zaplanować coś dla naszej trójki, bo Młody zdecydowanie nie jedzie. Wręcz czeka kiedy my pojedziemy, a on zostanie :-)
SZM ciągnie w to samo miejsce gdzie byliśmy rok temu. Znaczy polski Bałtyk. Jemu jak się gdzieś spodoba to już masakra bo musimy tak kilka razy zajrzeć nim znajdzie i oswoi nowe miejsce.
Jest opcja żeby Mała wzięła ze sobą koleżankę. Nie wiem tylko czy taki pomysł wypali.

 

wtorek, 03 lutego 2015

Służby specjalne - zaliczone - lepiej sobie wyobraziłam niż faktycznie było, ale nie jest najgorzej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak się zapewne dzieje. A my, szarzy ludzie, to takie maleńkie trybiki, które w zasadzie na niewiele mają wpływ.

Apocalypto - chyba trochę inny film niż wszystkie widziane przeze mnie do tej pory. Bardzo brutalny. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo brutalna była kultura Majów. Do tej pory jawili mi się jako wykształceni, mądrzy, inteligentni, raczej mili a już na pewno nie okrutni.

Miasto 44 - obejrzane raz jeszcze w zaciszu domu nie robi już takiego wrażenia, ale i tak jest ważne. Ponadto stop-klatka pozwala rozwiać wszelkie wątpliwości kto, kiedy, gdzie. I czy na końcu jest jedna postać czy może jednak dwie...

U nas ferie. Biało. Zimno.

W pracy kontrola z ważnego urzędu. N_C_K planuje ewakuować się na urlop i zostawić mnie z tym całym bałaganem. Wyraźnie i głośno powiedziałam szefostwu co na ten temat myślę. A N_C_K pewnie i tak pojedzie. Z drugiej strony myślę sobie po co te nerwy, przecież to nie mnie kontrolują.

Głowę mam pełną myśli do chwili gdy nie siądę do klikania. Jak już zaczynam to w głowie robi się pustka i nie bardzo mam o czym pisać. Tak to jest.

To, że nie piszę nie znaczy że nie zaglądam. Coraz bardziej kocham swój telefon, przez który też Was odwiedzam i który z tygodnia na tydzień staje się coraz bardziej przyjazny.

Związek Młodego trwa.
A Mała-singielka na piątek umówiona jest z kolegą(!) do teatru.