na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Archiwum
O autorze
poniedziałek, 06 listopada 2017

Tatencjusz - kardiologicznie w coraz gorszym stanie. Skrzeplina powoduje niedomykalność zastawek i migotanie przedsionków. Wejście na 3 piętro stało się problemem, w nocy problem ze spaniem, bo brak tchu w pozycji leżącej, każdej. Termin do szpitala już wyznaczony, ale to raczej do pogłębionej diagnozy, bo wczoraj doktor-fachman rzekł, że wiele to się zrobić nie da.
Matencja - która przy prawie każdej okazji wieszała psy na swoim maużonku - jakby trochę zmieniła front. Czekam kiedy zacznie go chwalić ;-)
Młody wciąż bez pracy, raptem od 1.11 :-) Był na jednej rozmowie, czeka na info co dalej. No i dalej rozsyła... Mam wrażenie, że taki kopniak w cztery litery wyszedł mu na dobre, bo mówiąc kolokwialnie trochę zmiękła mu rura i zrobił lepszy we współżyciu. Czeka mnie jeszcze rozmowa z nim na temat stosunków międzyludzkich i pieniędzy. Straszny z niego sknerus McKwacz. Aż boli.
Mała przeniosła się na kilka dni do chłopaka, no i mieszkają sobie pod nieobecność jego rodziców, we dwójkę, z psem, kotem i babcią :-)
SZM chudnie w oczach. Waga startowa we wrześniu 113, dzisiaj 97. I jeszcze przebąkuje, że jak zejdzie do 90 to zacznie biegać. Helou!!! :-)
A ja żyję, mam się dobrze, wagowo trzymam się wciąż, zaczynam co prawda wchłaniać słodycze, ale daję radę :-) Nie mam osiągnięć biegowych, mega życiówek i celów maratońskich. Ale mam całe mnóstwo biegowej radochy i satysfakcji :-)

Dzisiejszy wpis zapisywany co chwilkę wywaliło w kosmos ze sto razy. !#@#%$^&&*!

Ponieważ wkurza mnie ten Blox rozważam opcję przenosin, ale dokąd? Ktoś coś poleca?