na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Archiwum
O autorze
wtorek, 12 grudnia 2017

Co tam u mnie Panie Dziejku...? Maużon wciąz chudnie, Młody wciąż szuka pracy, ja utrzymuję wagę i wciąż biegam, a Młoda studiuje. :-) To taki generalny skrót. Zanim wywali mi ten wpis w kosmos to ja go może zapiszę...

W związku Małej/Młodej chyba zmęczenie materiału. Motyli w brzuchu nie ma i takie tam inne. Stare dobre maużeństwo :-)

Młody szuka i szuka, ale jakoś znaleźć nie potrafi. A bo to mu się nie podoba, tego nie chce, a tamto jest do bani. I nie żeby go tam kto chciał, a on odrzucał oferty. Nie, on na starcie mi już takie teksty rzuca. Dzisiaj zapytałam czy nie postawił sobie poprzeczki zbyt wysoko. Zobaczymy co dalej. Niby dramatu nie ma, bo bez roboty dopiero od 1 listopada, noża na gardle nie ma, ale presja psyche jest. Przynajmniej u mnie :-)

Co roku notuję sobie a'propos Świąt... W tym roku - wigilia - rodzice i teście u nas, po wigilii dojedzie rodzeństwo (moje). W Boże Narodzenie na obiedzie gościmy teściostwo i rodziców, może posiedzą do popołudnia, zostaną na kawie i ciastku. Ale zaraz potem mamy już wooolne. Bo nikogo więcej nie zapraszamy, a nas do siebie też nikt nie woła. I o ile z moim rodzeństwem w swięta się zobaczę o tyle siostrunie SZM nie czują takiej potrzeby. Łaski bzzz :-)

A impreza sylwestrowa się kroi niepowtarzalna. Zdecydowaliśmy się zrobić imprezę w domu. Ja przyszło co do czego to się okazało, że mamy party na prawie 20 osób. Impreza oczywiście składkowa. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej przeraża mnie ta ilość, a z trzeciej to potem pewnie sama siebie będę podziwiać, że mi się chciało... :-) Ale cóż - raz się żyje!

Pozdrowionka dla czytających, jeśli jeszcze się tu uchowali takowi :-)