na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Archiwum
O autorze
sobota, 15 kwietnia 2017

26 rocznica ślubu za nami. Tragedia i dramat w jednym akcie. Zero romantyzmu, uczuć i tak zwanych motyli. Z mojej strony. Choruję na niechcemisię. SZM stanął na wysokości zadania. Dostałam kolczyki i kosmetyki. A ja zabrałam go do knajpy dowolnie przez niego wybranej. Najpierw nie chciało mu się iść, potem wybrał taką, którą ja niespecjalnie lubię, ale daliśmy radę. Od dzieci butelka wina, i jeszcze płytka z filmem z wyjazdu rodzinnego z zeszłego roku. Czy to norma, że tak się dzieje w małżeństwach z takim stażem czy tylko u nas...?

Święta, u nas tradycyjnie czyli gości mamy - śniadanie i obiad dla rodziców obojga stron. Na obiad dołączą jeszcze połówki naszych dzieci. Potem już tylko wolne i odpoczynek. Nie zapraszaliśmy nikogo i nikt też nie zapraszał nas. To znaczy zapraszaliśmy na śniadanie i obiad jedną z sióstr z rodziną SZM, ale się wymigali, a na popołudnie to mi się ich już nie chciało gościć. Po południu mamy już labę, bo liczę na to, że dziadkowie zbiorą się po kawie i ciastku.
Jutro, a właściwie dzisiaj z rana pikuję do kościoła do spowiedzi. Pikujemy w trójkę tj. dzieci i ja, bo SZM był już w piątek. Dzieci idą niejako pod moją presją, ale udaję, że tego nie widzę. A potem zaczynam akcję w kuchni. Zielone ciasto szpinakowe, wafle przekładane masą, ciasto krówka, sałatka jarzynowa, sałatka z surimi, biały barszczyk z jajkiem, sos chrzanowy, a na obiad odmrażam już schabowe rolady z farszem mięsnym i najzwyklejsze pod słońcem kotlety schabowe. Ciasta będzie mnóstwo, bo matencja zrobiła murzynka i ciasto biszkoptowe z owocami i galaretką. Damy radę.

Wyniki Młodego po zabiegu są ok. Po Świętach wraca do pracy.

A Mała uczy się. Do matury już blisko.

W końcu zaczęłam oglądać Przyjaciółki. Wiem, że kiepski i infantylny. Ale tak fajnie odmóżdża. :-) Za to szczerze, naprawdę bardzo polecam Przełęcz ocalonych. Rewelacja po prostu. Warto obejrzeć od początku do samiuśkiego końca.

Wszystkim zaglądającym tu życzę wiosennej i radosnej Wielkanocy!

                                                                                            Anonimka

poniedziałek, 03 kwietnia 2017

Pokoje zrobione. Urobiliśmy się po pachy, a przynajmniej ja. To już nie te latka, PESEL daje znać. Efekty fajne. Aczkolwiek przez wielkie łózko pokój Małej zmniejszył się nieco, a nawet ciutek więcej niż nieco, ale jest ładnie, Mała zadowolona. Młody będzie inwestował w biurko i chyba w łóżko też. Tak mówił w sobotę, zobaczymy co z tego wyjdzie. Póki co ma stresa, bo znowu ma problem medyczny, natury chirurgicznej. Przyczepiło mu się takie to-to i nie odpuszcza. Chyba rok, może dwa lata temu miał to wycinane, poprawiane, a teraz taka sama zmiana tuż obok. Draństwo takie. Podobno nie ma się czym martwić, ale sam fakt zabiegu chirurgicznego, cięcia, opatrunku, ewidentnego L-4, to już nie jest fajne i nie nastraja optymistycznie.

Co do wkładu pracy w remont to gdyby nie to, że brak mi teraz czasu to poklikałabym trochę.

Uczucia mieszane. Wiem co to. Kiedy kochasz swoje dziecko, bo jest Twoje, ale wiesz, że drażni cię na każdym prawie kroku. I nawet prawie masz pewność, że chyba nie został by Twoim kolegą. Masakra. Czy to znaczy, że jestem matką wyrodną...? Przewrażliwioną... zbyt wymagającą... bez serca... z wygórowanymi ambicjami... apodyktyczną... !#@!$@%$#%%$...