na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Archiwum
O autorze
wtorek, 25 lipca 2017

Mała na obozie harcerskim na Mazurach. A my odliczamy do naszego wyjazdu. Zostały niepełne dwa tygodnie. Zabieramy ze sobą Młodego z dziewczyną, odstawiamy ich na ich miejscówkę i jedziemy do naszej :-)
Strasznie nam się zazębiły te wyjazdy. Wieczorem odbieramy Małą, szybko włączamy pralkę, żeby ją przeprać i żeby jej zdążyło wyschnąć. I zaraz tej samej nocy oboje z SZM plus Młody z dziewczyną ruszamy nad Bałtyk na polskie wybrzeże. A Mała się dosusza, przeprasowuje, przepakowuje i kolejnego dnia wieczorkiem rusza razem z chłopakiem na swoje wojaże - wybrzeże Bałtyku po stronie niemieckiej, ale wyjazd tzw. pracowy. Mam nadzieję, że będą zadowoleni, bo z zapowiedzi wygląda na to, że powinno być fajnie. Po tygodniu pobytu wraca do domu Młody z dziewczyną, po kolejnym - my, a po miesiącu pobytu planowany jest powrót Małej i chłopaka. A potem oni jeszcze chcą sobie wyskoczyć gdzieś typowo wakacyjnie. a co z tego będzie to się okażę, bo jak wiadomo plany sobie, a życie sobie. Z ostatnich rozmów z Małą wynikało, że analizuje swój związek, ale do jakich wniosków dojdzie to się okaże...

W temacie rowerów już chciałam odpuścić temat, bo nie wiem czy jest sens ciągnąć te rowery przez całą Polskę, żeby jeździć na nich kilka razy i to max 15 km, bo SZM więcej nie da rady. Jak dotąd nie dojrzał do tego, żeby zacząć jeździć tak na poważnie. Okazało się jeszcze, że bagażnik dachowy kupowany rok temu nie pasuje do naszego nowego auta. Pisałam, że SZM zmienił samochód? Nowy, jak nowy, nieco młodszy i tyle, bo do nowości to mu sporo brakuje, niestety :-) Tak więc gdy okazało się, że bagażnik nie teges, nie tyle bagażnik co baza, to SZM szybko kupił nową pasującą bazę. Nawet nie mogę się skrzywić, że wydał kasiorę, bo przecież chciał dobrze, tak? :-)

A u rodziców... tatencjusz jak już poczuł się dobrze to w domu nie usiedzi, a ja tak w zasadzie to mu się nie dziwię. I nawet pisać mi się na ten temat nie chce.

Na tematy polityczne wypowiadać się nie będę, ale po raz chyba pierwszy w życiu wysłuchałam od początku do końca orędzia, i jednego i drugiego. Zastanowiło mnie tylko dlaczego to drugie jest drugie, bo dla mnie logiczne, że powinno być pierwsze. ...a w tym pierwszym zadziwiła mnie flaga unijna. No i zobaczymy jak się rozwinie sytuacja dalej.

A pogoda dzisiaj u nas taka, że najchętniej to zagrzebałabym się pod kocykiem z kubkiem ciepłej herbaty i książką w garści.

Miłego dnia Wam życzę!

piątek, 21 lipca 2017

U rodziców życie wróciło do normy, czyli koniec sielanki i znowu się zaczyna wojna psychologiczna. I o ile tatencjusz dogryzie, tak, że w pięty idzie, ale nie wydzwania do mnie i nie skarży się, o tyle matencja święta nie jest (na pewno!), ale ja muszę wysłuchać pełnej relacji czyli co ona jemu, co on jej, co ona myśli, a co on myśli, bo to ona też wie, bo przecież zna go jak własną kieszeń. Ratunku...

poniedziałek, 17 lipca 2017

w temacie rekrutacji Małej - ma dziewczę dylemat, dostała się na wszystkie wybrane kierunki. Teraz ma czas na dumanie. I duma mocno, snując refleksje...
Filologia to byłoby to co lubi, ale jak mówi teraz język obcy zna każdy i nie jest to nic dziwnego ani oryginalnego na rynku pracy, nawet z językiem azjatyckim. Poza tym uczelnia nie za bardzo jej pasuje, bo daleki dojazd i w ogóle.
Na psychologię jak mi powiedziała, składała z ciekawości i dla samej siebie, bo chciała wiedzieć  czy się dostanie. A psychologów bezrobotnych jest przecież całe mnóstwo. Może to i prawda.
Zostaje informatyka na uczelni, która jej się bardzo podoba. Młoda uznała, że informatyka to dziedzina przyszłościowa i da jej szanse w przyszłości na fajną pracę, która pozwoli jej się rozwinąć.
I oby to moje dziecko miało rację...

czwartek, 13 lipca 2017

Trochę się dzieje... Pozytywnego :-)
Rekrutacja Małej - póki co wyniki z trzech wybranych kierunków i na wszystkie się zakwalifikowała i to nie w ogonie :-) Ależ jestem dumna. Tyle, że to raczej plan B. Wyniki planu A dopiero będą. Więc wciąż jeszcze czekamy.
Mała zaczyna samodzielnie jeździć autem, a ja się stopniowo uodparniam na stres z tym związany. Wyłączam po prostu myślenie na ten temat.
A propos auta, zmieniamy jeden pojazd, ten młodszy na nowszy nieco, a staruszeczka zostaje do dyspozycji dzieci i mojej czyli po staremu, tu nic się nie zmieniło.
Młody w pracy dostał awans i chyba szykuje mu się też podwyżka jak to zwykle przy awansach bywa. A nie przepracował tam jeszcze roku. Fajnie. Jeśli dostanie tyle ile mówił to pensję zasadniczą będzie miał wyższą niż moja. I tu mam uczucia mieszane i radość z jego sukcesu, i złość na mój resort, niestety.
Urlop wakacyjny - zmieniony, miał być tydzień w sierpniu i dwa we wrześniu, zdecydowaliśmy się na zmianę, dokładnie na odwrót. Kierunek Bałtyk, jak każe nasza tradycja trzeci raz w to samo miejsce. Planowaliśmy zabrać rowery, bardzo się na to cieszyłam, ale SZM nie wykazuje chęci i chyba nie będzie to tak jak ja bym sobie wymyśliła. Uparłam się, że przynajmniej swój rower biorę. Jak on chce leżeć i gnuśnieć to nie ma, ale ja nie zamierzam. Aczkolwiek obiecuję sobie podejść do tego wyjazdu na spokojnie, żebyśmy się nie pozabijali i nie rozwodzili tuż po powrocie.
W pracy od dzisiaj kontrola, jestem jakoś dziwnie spokojna, i to mnie niepokoi :-) Poza tym jest OK. Już się czuję na swoim i u siebie.
Dietowo - jem już wszystko, nawet słodycze i ciastka, a waga trzyma się stabilnie w granicach 70 kg. Te słodycze i ciasta to w porównaniu do tego co było to zjadam raczej symbolicznie. W poniedziałki robię sobie przypominajki postne i póki co jest OK. Kilka moich koleżanek też się zdecydowało i walczą ostro. A ja na jesieni chyba sobie powtórzę, ale w krótszej wersji, bo nie chcę już gubić kilogramów.
U matencji i tatencjusza póki co całkiem OK, nie jest to sielanka, ale bałam się, że będzie gorzej. Aż się boję czy może nie powinnam ich chwalić.

środa, 05 lipca 2017

Niestety, a może i stety, kardiolog nie zezwolił na przeprowadzenie jakiegokolwiek zabiegu u tatencjusza. Wczoraj wypisali go do domu, z zaleceniem leczenia kardiologicznego, jak poprawi stan serca, to może zacząć myśleć o jakimkolwiek działaniu w temacie chirurgii. Ponieważ tatencjusz lat 77 będąc emerytem, jeszcze dorabia, zasugerowałam mu dyplomatycznie, że powinien pomyśleć o rozstaniu z praca. Matencja jest też tego samego zdania, ale na wszelki wypadek zasugerowałam jej by nie afiszowała się z nim, by nie wywołać reakcji oporu u tatencjusza. Wczoraj przyznał mi rację, zobaczymy co z tego wyniknie. Obawiam się, że sielanka szybko się skończy, bo matencja nie wytrzyma i prędzej czy później pojeździ sobie po nim ile wlezie, za każdym razem udowadniając, że to on jest wszystkiemu winien. Ręce mi opadają na samą myśl. Do tej pory wychodził z domu, bo szedł do pracy, jak zdecyduje się na rozstanie z pracą to będzie skazany na nią. Żal mi go. On nie jest anioł, ani kryształ, bo jest ciężki we współżyciu, ja to wiem, ale ja bym nie wytrzymała tego jej zachowania. Od czasu pamiętnej dyskusji, kłótni sama siebie wyhamowuję, w myślach powtarzając, że mam odpuszczać, że to choroba, bo matencja jest po udarze. Nie wytrzymałam tylko kiedy podczas jej przepychanek słownych widziałam na monitorze jak wygląda praca jego serca podczas takiej scysji. Za bardzo jej to chyba nie obeszło. Mam nawet wrażenie, że z jednej strony jest przejęta, a już z drugiej usiłuje nieco zbagatelizować stan jego zdrowia, żeby się przypadkiem nie okazało, że on jest bardziej chory od niej samej. Taka swoista rywalizacja.

Co do moich małżeńskich relacji… W sobotę usłyszałam sporo przykrych słów, w głębi duszy zastanawiam się jak bardzo się zapętliliśmy oboje, a jak bardzo zagubiłam się ja sama. Nawet nie chce mi się opisywać, bo to pierdoły są. Widzę jednak, że SZM też przemyślał co nieco. Pożyjemy, zobaczymy…

Mała/Młoda czyli … matematyka podstawa 92%, polski podstawa 87%, angielski podstawa 100%, polski rozszerzenie 55% (niestety), geografia rozszerzenie 65%, angielski rozszerzony 92%. Załamana polskim rozszerzonym, bo lepiej jej poszedł angielski, ale widać łatwiejszy język J W rekrutacji wybrała różności; informatyka, przedsiębiorczość i finanse, dziennikarstwo, psychologia, i jakieś filologie angielskie z językami azjatyckimi. Teraz pozostaje tylko czekać… Uprasza się o trzymanie kciukasków :-)

11:45, anonim002
Link Komentarze (3) »