na Bloxie - od września 2004, od marca 2008 - tutaj
Archiwum
O autorze
środa, 12 sierpnia 2015
Pozdrawiam serdecznie znad Bałtyku, nie powiem ze prosto z plaży bo środek nocy jest, ale do plaży mam jakies 50-60metrow i słyszę jak morze szumi... Romantyczne albo i nie, ale spacery po plaży, długie rozmowy, bliskość i takie tam inne. Nie, tego zdecydowanie na tych wakacjach nie ma i raczej już nie będzie. Ale dramatu nie ma. Nie tak calkiem. SzM plazowania nie lubi, nawet jezeli juz wyjdzie na plażę to siedzi w cieniu nie sciagajac T-shirta, albo zdejmie ale tylko wówczas gdy wchodzi do wody. Baltyk temperaturę ma jak na nasze obecne potrzeby zdecydowanie za niską wiec moczymy stopy i tyle. Mala jak sama powiedziała plazowania nie lubi, nie opala sie ze względu na jasną karnacje wiec na sile jej ciagnac nie będę. Byla z nami ze dwa razy. SzM chadza ze mną ale troche go to meczy juz o 12 pyta o której wracamy. Raz bylam sama i bylo super bo tylko ode mnie zalezala godzina powrotu. Mala ma swój pokój i dzieki Ci Panie. Widzę ze nudzi sie jak mops. Musiałam na poczatku strzelić mowe pedagogiczna ze skwaszona mina i zachowanie jakby tu byla za kare skutecznie zepsują nam wszystkim wakacje wiec skoro tu z nami jest to nie pozostaje jej nic inego jak zaakceptować ten stan i spróbować z tym żyć. Póki co dajemy radę. Wszyscy razem staramy sie by bylo milo. Nie zawsze wychodzi ale sie staramy. Miałam nadzieje ze będą to aktywne wakacje czyli spacery, rowery i szeroko rozumiany ruch. Nadzieja umiera podobno ostatnia. Moja juz umarla. Spacery owszem, bo do centrum daleko i takie tam dreptanie po chodniku to jeszcze ujdzie. Udalo mi się wydreptac z nimi nawet i 10 km ale ulicami, normalnie w cywilizacji. O rowerach mogę zapomnieć bo Mala nie chce (ma prawo, bo tu tlumki spore imoze miec problemy, a nawet jeśli nie to ma przynajmniej dobrą wymówkę), a SzM nie bo przeciez ona nie, a sami bez nie to raczej nie. Nie pogadasz. Spacery plażą to nie bo Mala po piasku nie lubi, SzM zawsze znajdzie wymówkę. Jeden zachód słońca wspólny zaliczony wiec mogą sobie odhaczyć. Zatem dzisiaj po poludniu a raczej wieczorem polazlam sobie sama. I bylo fajnie. Slowo super mi tu jednak nie pasuje, ale bylofajnie. Od przyjazdu przestawilam sobie moje bieganie na godziny poranne. Startowalam o 7.00. Bylam w pon., środę i piątek. W niedzielę zrobiłam sobie wolne i mnie pokaralo. Schylilam sie i poczułam w plecach w odcinku lędźwiowym czyli jak zwykle okropny bol. Dal o sobie znać bardzo miekki materac w lozku. Od niedzieli plecki bola i bieganie póki co odstawione na bok, a ja żeby uniknąć tego obrzydliwie miękkiego materaca śpię na podłodze. Juz jest zdecydowanie lepiej i chyba jutro z rana pójdę sobie troszkę potruchtac. Oby, bo biegania mi trzeba, oj, trzeba! W serial wkręciłam się tak średnio na jeża, pierwszy sezon za mną. Reszta uczestników oglądania spasowała. SzM nawet nie zaczął bo on nie lubi takich filmów. To se trzasnęłam wieczorami pierwszy sezon tego Breaking Bad i dokonczylam drugi sezon House of Cards. Wczytalam sie w Cukiernie po Amorem, połknęłam pierwszy tom i juz się martwię ze nie mam drugiego a czeka na mnie trzeci. I zabrałam ze sobą do czytania Annę Kareninę Lwa Tolstoja. I bardzo mi się podoba. Bardzo. A teraz idę spać bo rano mam zamiar biegac. A poza tym pisanie z telefonu nie jest fajne. Dobrej nocy Wam życzę.